Emily zawsze była nowoczesną i zbuntowaną młodą kobietą. Zamarzyła sobie przyjęcie ślubne w restauracji i dopięła swego, nie bez protestów rodziny i narzeczonego, ale któż jak nie ona przekona wybranka do swoich racji. Długo szukała, aż wreszcie znalazła odpowiedni lokal: biała witryna ze ślubnym wianuszkiem, przed wejściem klomby białych róż...wnetrze z wysmakowaną elegancją: złcte świeczniki, lustra w złoconych stonowanych ramach, klasyczna biała zastawa, srebrne sztućce, wypolerowane kieliszki, półmiski uginające się od pyszności, trzypiętrowy kremowy tort i oczywiście oryginalny szampan..Tak, wesele czas zacząć.






