W przeciwieństwie do wielu innych angielskich pubów pub Winstona oferował przestrzeń dla osób, które wiedziały, co kryje się pod definicją kurtuazji. Ściany pubu widziały nie tylko dobre maniery, ale nieraz również rewolwer wyglądający spod płaszcza nachylonej postaci w kierunku drugiej osoby siedzącej obok. To wtedy na czołach barmanów pojawiała się charakterystyczna zmarszczka i to oni stawali się pierwszoplanowymi bohaterami. To właśnie barmani pociągali za spust rewolweru zwanego losem, rozrzedzając atmosferę, zmieniając bieg akcji i darując życie winnej lub nie osobie. Dwudziestolecie międzywojenne było kolebką pubu u Winstona, dlatego to miejsce doskonale pamięta szepty rodzących się w sercach i umysłach ideologii, stających się dla wielu religią, której modlitwą były hasła polityczne. Dzisiaj w pubie życie tętni z równą intensywnością, jednak definitywnie mniejszą częstotliwością uderzeń serca na minutę. Lata mijają, a wraz z nimi zmienia się to, co napędza człowieka i wypełnia jego życie, dając mu poczucie sensu. Lecz gdzie szukać głębi życia jak nie w adrenalinie utopionej w ostatnim kieliszku marzeń sennych codzienności?






