The Album of Minizas Miniature Houses 1:12
Książka ta jest wydaniem kolekcjonerskim i zawiera 19 prezentacji wykonanych przez nas miniaturowych domów.
Był piękny, słoneczny dzień - Wielka Sobota. Czas wiosenny, czas świąteczny – okres, w którym wszystko rodzi się do życia. Wraz z naturą robimy wiosenne porządki, sami tez oczyszczając przy tym umysł z niepotrzebnych myśli, aby móc na nowo zaszczepić w sobie nutę inspiracji i pasji do codzienności życia.

Rachel właśnie podlewała rzeżuchę, przyglądając się intensywnej zieleni rośliny. Zamierzała na jej tle usadowić ręcznie zdobione kraszanki, które przygotowane wcześniej, były gotowe do zmiany otoczenia. Jeszcze tylko trzeba było odstawić konewkę, wyjąć z pieca wilgotną, cytrynową babkę i będzie można zabrać się za krojenie sałatki jarzynowej – przysmaku wszystkich domowników.


W miniaturowym świecie Minizy życie płynęło wolno i radośnie, toteż Rachel nie śpieszyła się w swoich czynnościach, rozkoszując się każdą chwilą wspólnych przygotowań wraz ze swoim mężem i dziećmi. Jej dwie córeczki były tak podobne do mamy, jednak kształt, odcień, a nawet podobny wyraz oczu emanujący iskierkami radości i spokoju miały po tacie.


W ich domu Święta Wielkanocne były obchodzone każdego roku, zrzeszając całą rodzinę przy jednym stole. Sama tradycja niesie ze sobą ogromny bagaż doświadczeń, na który składają się przekazywane z pokolenia na pokolenie treści, mówiące o obyczajach, wierzeniach, poglądach, sposobach myślenia. To właśnie dlatego tak wiele osób, w tym Rachel, chętnie podtrzymywała inicjatywę, nie tylko ze względów religijnych, ale również z racji samej idei tradycji.


Niedziela rozpoczęła się śniadaniem wielkanocnym. Na stole znalazły się oczywiście dekorowane przez Rachel i jej męża kraszanki, jak i również ręcznie malowane przez dzieci pisanki, których zdobienie przyniosło im naprawdę wiele radości. Ten świąteczny czas był właśnie sposobnością do pogłębienia i umocnienia więzi rodzinnych między domownikami. Rachel patrzyła wtedy z radością na szczęście swojego życia, męża i dzieci, czując ciepło w sercu i dziękując, że mogą spędzać ten świąteczny czas wszyscy razem.


Oczywiście, na miniaturowym stole nie zabrakło też białej kiełbaski, boczku, tatara, jajek w majonezie, chrzanu, ćwikły oraz słodkości – makowca, serniczka, babki… A na obiad obowiązkowo podany został żurek w chlebie. Och, co to była za radość, tyle smakołyków oraz bogactwo emocji związanych ze świętami… Cudowny czas, w którym wszystko się odradza i wraca do życia.





